Panowie!

       Piszę siedząc w tramwaju. Dawno tak nie jeździłem, a dziś, dzięki spotkaniu z kumplami w celach ogólnospożywczych i oczywiście żeby omówić bieżącą sytuację w kraju (a przy okazji usłyszeć kilka mniej lub bardziej lakonicznych uwag dotyczących ich życia osobistego), muszę zostawić samochód i mogę spokojnie porozglądać się po świecie. Rozglądam się więc i co widzę?                      

       Panowie! Gdzie wy jesteście? Przecież te dziewczyny, których tak wiele widzę tylko w tej godzinie wzdłuż trasy tej linii, one w większości czekają na miłość. Spora część z nich przyjeżdża tu do miast, żeby kogoś spotkać. A z tym kimś spotkać miłość. I się jej oddać. Jeśli przyjdziesz do kobiety z miłością, ona się szczęśliwa jej odda. To nie jest nieosiągalny ideał. Pomimo różnych trudności i pozorów, one czekają. Szukają, tęsknią, usychają. Wchodzenie w profesjonalizm, w chłód, w wycofanie i ostrość, to tylko pozory i jednocześnie konsekwencje życia w tym środowisku, wśród takich a nie innych koleżanek i z całym bagażem ciężkiego, zniewalającego przekazu od innych kobiet, płynącego wprost, albo przez te cudownie kolorowe gazetki, że „nie wolno ci być szczęśliwszą niż my”. Kto z Was pyta i szuka jak być mężczyzną, szuka wyzwań i okazji walki, zapraszam do walki o kobiece serce. O miłość w nim. O wiarę w szczęście. Bierzcie je, wyrywajcie i zabierajcie stąd, z tych ulic i tramwajów. Bo je tu smutek pozjada. A was poczucie samotności, żałosności i braku realnej siły. I wszystko inne złe, czego tu dookoła pełno.

       Drogie Panie, mężczyźni powinni działać. Macie prawo czekać na to działanie, być jego odbiorcami i obiektami działania i pożądania. Tego prawdziwego, całego, nie tego z gazet, które ponoć ma się przejawiać tylko w pożądaniu seksualnym. Stara zasada psychologii motywacji mówi, że każde działanie, zanim się stanie, powinno być zainicjowane. Rozumiemy się?

       Mam teraz pewną prośbę do wszystkich, ale szczególnie do pań. Ponieważ większość czytelników czegokolwiek o miłości to kobiety, zadbajcie o to, żeby temat miłości i waszych serc, przypadkiem otaczał mężczyzn stale. To trochę jak z różami i ich zapachem. On zniewala, w tym prawdziwym znaczeniu, odurza i jak ktoś nim przesiąknie to już na stałe będzie różany. Mam na myśli prawdziwe róże, nie jakieś sztuczne, oszukańcze. Trzeba tylko wszędzie te prawdziwe róże sadzić. Najlepiej w taki sposób, żeby gość w ogrodzie, wędrując niby przypadkowymi ścieżkami, nagle znajdował się w samym środku różaności, gdzie akurat może odpocząć na jedynej ławeczce i trochę w tych różach poprzebywać. Już nie wyjdzie stamtąd taki sam. Choć odrobinę smrodku z niego zejdzie.

           

Komentarze

  1. Piękny tekst! Dopiero teraz go przeczytałem.

    Autor komentarza: Jarema

    Link | Maj 5, 2010 godz. 22:29

Twój komentarz...?