Wróciłem z kilkudniowej trasy po Polsce, po drodze przypomniało mi się coś, o czym chciałem napisać w zeszłym roku.
Są takie miejsca, gdzie od wielu lat można spotkać prostytutki stojące na poboczu, najczęściej na wjazdach w boczne drogi w lasach. W jednym z nich, całkiem niedaleko od Warszawy, kupczące swoimi zadkami panie widywałem od kiedy jeszcze nic z tego nie rozumiałem. Z niejasnym przeczuciem, że chodzi tu o mężczyzn, jako mały chłopiec pytałem rodziców „kto to jest?” i „na co te panie czekają, po co tu stoją?”.
Nie chcę pisać o prostytucji, każdy wie, że nijak się ma do miłości. Jest jej całkowitym zaprzeczeniem. Ale nie tylko zaprzeczeniem, bo też bardzo karykaturalnym wykrzywieniem. Jedyne co wspólne z miłością jest to, że część ludzi wchodzi w transakcyjny seks z głodu miłości. Ale niestety już na starcie mają wykrzywiony jej obraz, już na starcie zamiast w miłość pakują sie w jej przeciwieństwo. To trochę jak nowotwór – rośnie z tego samego ciała co zdrowe tkanki, jednak to całkowite zaprzeczenie tego właśnie ciała i im więcej się rozwinie, tym szybciej zabije.
Te kobiety, przynajmniej te z lasów, sprzed hoteli i z ulic, które czekają na to, aż ktoś przeprowadzi na nich pewne zabiegi manipulacyjne i zapłaci za to, ubierają się tak, aby każdy szukający wiedział, że znalazł. Być może w klubach, „lokalach” oraz te tzw. luksusowe nie muszą. W końcu nie stają gdzieś czekając na potencjalnego „manipulanta” i jego portfel. Podobno sprawia to, że mają o sobie lepsze mniemanie. Cóż, psychologia, której nie lubię, uczy, że to dobrze, że trzeba umieć dostrzec swoją wartość. Współczuję, że przelicza się ona na ilość klientów i cenę za „usługi zadkiem”.
W każdym razie ich wygląd oraz miejsce w którym stoją, nigdy nie zostawia wątpliwości. No i też rzuca się w oczy. W sumie o to chodzi.
Zdarzenie sprzed roku było takie. Przejeżdżaliśmy poprzedniego lata przez jakieś miasto. Nie bardzo pamiętam jakie, w każdym razie lato. No i gdzieś prawie w centrum, w miejscu, które zupełnie by na to nie wskazywało, stoi jaszczurka. Przejeżdżając oczywiście musiałem zatrzymać wzrok, bynajmniej nie ze względów estetycznych. Zauważyłem, że kierowca przede mną robi to samo, wiem, że wielu innych też, przynajmniej mężczyzn. Jaszczurki – ta nazwa z podobieństwa – jak tylko wychodzi silniejsze słońce, jaszczurki na polach wyłażą z norek wygrzać na słońcu swoją nagą, zimną skórę; podobnie jest z ociepleniem i ilością tirówek (to te przy drogach, nazwa wskazuje na ich „grupę docelową” używając nowomowy marketingu), choć zdarzało mi się widywać je w zimie na śniegu, w tych samych skąpych strojach. Dochodził ewentualnie kożuszek i kozaczki z futerkiem.
Pomyślałem sobie, że to miasto jest tak skorumpowane, że te kobiety i stojący za nimi faceci są bezkarni i bez żadnego oporu wystawiają towar w centrum miasta, albo, że to jest jakaś nowa odmiana zjawiska i „praca” na drugą zmianę, dlatego stoi w porze obiadowej w centrum miasta.
Po dłuższej chwili i podobnych rozmyślaniach, dostrzegłem w jej ręku torbę z zakupami. Zrobiło mi się bardzo głupio, że wziąłem dziewczynę na zakupach za prostytutkę. A za chwilę jeszcze bardziej głupio ze względu już na całość sytuacji, pomyślałem „O Boże! Gdyby ona wiedziała jak taki chłopak jak ja, który ma być mniej lub bardziej zamierzonym potencjalnym odbiorcą jej wdzięków, może ją postrzegać ze względu na jej ubiór…”. Powiem szczerze, że do dziś jej współczuję tego, jak ją potraktowałem ja i być może wielu innych, choć nic o tym ona nie wie.
co mysle?
szybka ocena drugich lezy w naszej naturze, szczegolnie sie zaostrza gdy stajemy sie pokoleniem rodzicielskim… to co kiedys by nas nie razilo, nagle zaczyna wydawac sie czyms nie z naszego pokolenia i myslimy:
ach te mlode dziewczyny… jak one sie dzis ubieraja.. wygladaja na latwe/ jaszczurki…
dobrze, ze jest druga mysl, ze moze nie koniecznie kazda dziewczyna w krotkiej spodniczce jest jaszczorka, albo nie kazda jest latwa. Dziewczyny i chlopaki ubieraja sie tak jak im moda wciska to co ‘fajne’ zeby byc fajnym trzeba sie tak ubierac… zeby byc alternatywnym trzeba sie ubierac inaczej, zeby byc luzakiem jeszcze inaczej…
mysle, ze to wszystko tylko moda… moda sie zmienia z wiekem… z czasem… taka nasza natura, taka natura rzeczy…
tak, ja tez sie starzeje, i tez mi szkoda tych dziewczat i chlopcow z calymi majtkami na wierzchu i super swietna dluga grzywa nazelowana i przyczepione do boku twarzy- bo tak jest cool
tak sie laskom podoba…
nie… nie podoba mi sie to… nie podoba mi sie ze dziewczyny nie zostawiaja niczego dla siebie, czy na pozniej, nie podoba mi sie w jaki sposob pokazuja swoja atrakcyjnosc i seksownosc…
czy wspolczuje? tak, ale nie tej niewiedzy…
wspolczuje tego, ze jeszcze wciaz nie wiedza jak duzo bardziej atrakcyjnie jest zostawic pewne rzeczy na inna okazje i jak duzo bardziej atrakcyjnie jest sie czasem zwyczajnie zakryc…
Autor komentarza: wyspa
Link | Czerwiec 15, 2010 godz. 12:49
Wyspo, chyba masz rację z tym, że niektórzy zaczynają używać zmysłu oceny moralnej dopiero jak sami staną się wychowawcami albo rodzicami. Jeżeli masz na myśli podobnych ludzi, jakich znam z różnych gron pedagogicznych, to ja nie przepadam za nimi. Zazwyczaj są schizofreniczni i oburzają się na coś, co sami całkiem niedawno robili i nie widzieli w tym nic złego, albo nadal robią, może tylko w nieco innej odmianie.
To zdarzenie miało miejsce na długo przed tym jak ja się stałem rodzicem i bardziej chodziło mi o to, żeby pokazać, że często robimy coś, jak choćby określony sposób ubioru, żeby „się komuś podobać” a efekt rzeczywisty może być całkiem odwrotny… Ona nie była w żadnej krótkiej spódniczce, chodziło o całokształt tego co wyrażała strojem – dokładnie taki był przekaz jak ten z lasu. A zakładam, że jednak po to się chce podkreślić coś w swojej urodzie strojem, żeby pozytywnie zwrócić na siebie uwagę.
Nie zgodzę się z Tobą, że to tylko moda. Po pierwsze moda nie jest sprawą niewinną i bez znaczenia. Po prostu, inaczej o mnie ktoś myśli jak w przerwie w pracy idę do sklepu w roboczych spodniach, a inaczej jak idę ubrany w koszulę, prawda? Temat rzeka, forma czy treść…
Po drugie ile razy rozmawiam z ludźmi tymi co teraz mają naście i tymi, co mieli dwadzieścia lat temu, tyle razy widzę, że w zasadzie nie ubierają się, ani modelują fryzury bo tak się podoba innym, ale dlatego, ŻE SĄ PRZEKONANI, ŻE TAK SIĘ INNYM PODOBA. A te przekonania z rzeczywistością czasem się bardzo mijają. To nie jest kwestia mody i poglądów. Ile razy zapytam, choćby wśród studentek, komu podobają się tak naprawdę, żeby chciały takiego chłopaka, wymuskanego, wydepilowanego etc. metroseksualnego, tyle razy odpowiadają, że owszem, pewne aspekty tego jeszcze są ok, ale jako całość: nie! A tym bardziej faceci – dla nas oczywiste jest, że nie chcę mieć żony, córki ani siostry wyglądającej tak, jak te, którym się płaci.
Dlaczego „moda” twierdzi, że nie możemy się podobać tacy jak jesteśmy? Ciągle się mówi, że jesteśmy brzydcy, „nikt nas nie zechce takimi, jacy jesteśmy, tylko trzeba tak robić, aby nikt się nie zorientował jaka jest prawda”. Czyli tak odsłonić nagość, żeby nie widział, że mam za duży nos – bo wzrok się zafiksuje wiadomo gdzie, albo tak się upięknić, żeby broń Boże nie wyglądać jak brutalny samiec, bo „przecież one tego nie chcą”, a „siła to brutalność, a fe”.
Tak na marginesie, czy zagląda tu ktoś, kto czytał „Perelandrę” Lewisa?
Autor komentarza: Marcin od m.
Link | Czerwiec 15, 2010 godz. 23:03
Wydaje mi się, że kategoria mody zupełnie nie przystaje do powyższej wypowiedzi – moda w sensie stroju zgodnego z najnowszymi trendami, z których korzystają najbardziej wybitni projektanci. Tego rodzaju strój niewiele ma wspólnego z tym, co można zobaczyć w żurnalach. To raczej kwestia nauczenia dzieci umiejętnego korzystania z popkultury…
Autor komentarza: Irena
Link | Lipiec 23, 2010 godz. 22:11
Moze tak byc, ze ta kategoria nie przystaje. A może być tak, że znakomicie.
A przy okazji, ten tekst ukaze sie drukiem w kwartalniku ESPE. Nieco ogladzony, co by nie ranil delikatnych oczkow kobiecych.
@Irenka
Zurnale to chyba juz nie istnieja? Przynajmniej ja nic takiego nie widuje w sklepach, ksiegarniach itd. tylko kolorowe czytadla z obrazkami. Ale zeby tam jakas kultura byla niesiona, to jakos nie widzialem.
Autor komentarza: Marcin od m.
Link | Sierpień 13, 2010 godz. 23:27
To prawda, że o żurnale coraz trudniej. Ale wielką modę nadal można zobaczyć tu i ówdzie:) Tylko nie dla każdego to wielka moda:)
Autor komentarza: Irena
Link | Sierpień 14, 2010 godz. 10:57