Prywatna orka

Chciałem ostatnio napisać coś o wierze. Usiadłem, pomyślałem i zacząłem wstęp. Oczywiście zaczęło się od miłości… Samo tak mi włazi, trudno. W każdym razie tytuł może być też metaforą ostatniego czasu dla nas.

Całość napisałem dla Gazety Świeckiej i jest pod tym adresem: Trudno jest orać. Jeśli kogoś z Was interesują te sprawy. To o miłości zaczyna się tak:

„Kiedy ktoś pyta mnie, czy miłość jest trudna, albo twierdzi, że miłość to trudna sprawa, wiem, że ta osoba nie rozumie miłości. Miłość może być dobra, niezwykła, piękna, miłość może być święta, w niektórych wydaniach może być wykrzywiona, ale nie może być ani łatwa ani trudna.

To tak jakby zapytać rolnika czy jego pole jest łatwe czy trudne; tylko orka, uprawa tego pola może być dla niego łatwiejsza albo trudniejsza, dojazd na to pole może nie być łatwy. Albo jakby próbować rozstrzygnąć, czy nasza planeta, Ziemia, jest łatwa czy trudna. Żyć na niej może być nam łatwiej lub trudniej w określonych okolicznościach, zmieniać ją w jakimś mniejszym lub większym wymiarze może być łatwo albo trudno. Nasza planeta po prostu jest, a my na niej i dzięki niej. Choć nie każdy musi o tym codziennie pamiętać.

W zasadzie z wiarą jest bardzo podobnie. Są trudności związane z życiem w przestrzeni wiary, i to ogromne nieraz, ale sama wiara nie jest, bo nie może być, trudnością.” (…)

Oprócz tego Szanowna Redaktor eSPe uwzględniła w druku „Jaszczurki” w numerze 91 o stroju „W habicie czy bez?”, a nieco wcześniej o ryzyku w wyborach życiowych, też w miłości, eSPe nr 89 „Lęk przed powołaniem”.

Udało się nam w końcu dopiąć sprawę fundacji, jest i działa. W miarę możliwości, czyli powoli a skutecznie :) W międzyczasie przygotowałem mały referat na konferencję jednego Urzędu Miasta o alkoholiźmie kierowców i ogólnie uwikłaniu naszego społeczeństwia w alkoholizm. Było też szkolenie dorosłych wolontariuszy. I ze trzy tygodnie wyjęte z życiorysu na to, aby zrozumieć język wniosków o dotacje i projekty UE. Może będzie dobrze.

No i oczywiście dom. Ile tylko starcza mi sił i pieniędzy, a jest akurat pogoda i majster trzeźwy a wolny. W każdym razie stoi, deszcze powodziowe nie zmyły, ani nie zgnił jakoś tragicznie. Ma być to będzie.

o Polsce

Choć nieraz mówię o durnej Polsce, wymyślam na Polskę i Polaków, to przecież tylko Polsce służę.
Piłsudski o sobie.

Głową muru nie przebijesz, ale jeśli zawiodły inne metody należy spróbować i tej.
J. Piłsudski

Myślałem, że wraz z odrodzeniem Polski materialnym i duchowym, Polska odradzać się zacznie, że wyzbywać się zacznie tchórzostwa i wyzwalać się zacznie od pracy agentur, że przestanie pracę dla obcych uważać za najrozumniejszą pracę dla Polski.
rowniez Pilsudski

I jeszcze moja żona:
Mężu, czy idą jakieś wybory? Pytam, bo na billboardach jest niepokojąco dużo różnych Panów.

Media: świńska grypa, UFO i Krzyż.

Trzecia notka związana z tematem patriotyzmu, na przykładzie tego, co dzieje się aktualnie w mediach.

Mam dużą ochotę zacząć od opisu swoich przeżyć i uczuć, które się rodzą w związku z tym co oglądam i czytam o tak zwanym „konflikcie wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu (w Warszawie)”. Cała ta sprawa, a raczej przekaz mediów o niej, wzbudza bardzo wiele, bardzo różnych odczuć. Zresztą po to ten przekaz jest i nie mam tu na myśli „teorii spiskowych”, że po to aby odciągnąć naszą uwagę od tego, że podnoszą nam podatki i będą większe podwyżki, czy żebyśmy zapomnieli o innych aferach (hazardowa, Smoleńsk czy inne). Mam na myśli zwykłe obserwacje tego, jak funkcjonują tzw. masmedia w dzisiejszym społeczeństwie psychologicznym, jakim jesteśmy coraz bardziej.

My się dziś bardzo mocno przesunęliśmy w kierunku wartościowania rzeczywistości głównie emocjami, wobec tego, aby zapewnić sobie uwagę odbiorców, każdy nadawca stara się przykuć nas do tego co mówi, głosi czy oferuje w sprzedaży, właśnie silnymi emocjami. Samo zjawisko to nie nowość, ale jego skala i ślepa wiara nadawców w moc takiego przekazu, jest już nowością.

Przypomnę, że całkiem niedawno, zaraz po katastrofie pod Smoleńskiem, niektórzy dziennikarze przyznali, że nie są i nie byli obiektywni. Szczególnie gdy chodziło o postać byłego prezydenta (L. Kaczyński). Teraz brak obiektywizmu oczywiście nie zniknął. I nigdy nie zniknie, bo to wynika wprost z teorii komunikacji. Nadawca w komunikacji nigdy nie jest poza jakimkolwiek światopoglądem. Kto twierdzi, że mówiąc coś do ludzi, nie ma na mysli żadnych wartości, zwyczajnie kłamie. Lub jest na tyle bezmyślny, że powtarza coś, ze znaczenia czego sam sobie nie zdaje sprawy. Inną sprawą jest pozostawienie odbiorcom wolności w ocenie głoszonych treści i swobody decyzji. I to tego drugiego aspektu zaczyna coraz bardziej brakować w naszej komunikacji jako społeczeństwa psychologicznego. Po prostu my coraz bardziej zdajemy się funkcjonować jak stare, mało kochające się małżeństwo, czy rodzice wobec swoich dzieci, kiedy niby druga strona ma prawo decydować jak chce, ale wiadomo, że jak wybierze inaczej, to będzie awantura albo „ciche dni”.

Wyciągając informacje o wydarzeniach, o faktach, z tego całego przekazu o „skandalu krzyża”, wygląda to dla mnie mniej więcej tak.
Po niezwykłym, zagadkowym i niepojętym wydarzeniu katastrofy lotniczej na terenie prawie od zawsze wrogiego nam państwa, w której ginie nasz prezydent z żoną, ostatni Prezydent na uchodźstwie, dowództwo naszej armii i wielu, wielu ważnych dla funkcjonowania Państwa ludzi, katastrofa o której zagraniczne media mówią, że jest to wydarzenie jedyne takie, jak dotąd, w historii, następuje kilka dni wielkiego wzburzenia. Media na całym świecie znów mówią o Polsce (śmierć JPII wcześniej), Polacy w kraju i zagranicą spontanicznie gromadzą się, aby po prostu być razem, delegacje z ponad 100 krajów zapowiadają swój przylot na pogrzeb naszego prezydenta, z Rosji docierają coraz bardziej sprzeczne informacje dotyczące katastrofy, w internecie zaczynają krążyć filmy, zdjęcia i opinie udowadniające, że to był zamach, ludzie na ulicach palą znicze, wystawiają zdjęcia pary prezydenckiej, czasem innych, którzy z nimi zginęli. Zaczyna się kilka dni takiego dziwnego napięcia i skupienia Polaków i uwagi świata na całej sprawie. Podobne zresztą jak przy innych tego typu „wielkich” wydarzeniach. I podobnie jak na przykład przy ataku na WTC, czy przy trzęsieniu ziemi na Filipinach, ludzie modlą się, stawiają figurki, krzyże.

Potem jest kampania wyborcza na nowego prezydenta, w tle kilka krótko komentowanych decyzji i podpisów marszałka sejmu, pełniącego obowiązki prezydenta po śmierci dotychczasowego, a po wyborach nagle okazuje się, że jeden z ustawionych przez ludzi krzyży jest szczególnie ważny. Jedni „spontanicznie” czuwają w tym miejscu pilnując aby nowy prezydent nie stracił z oczu tego symbolu, drudzy zupełnie „neutralnie” chcą zadbać o odpowiedni poziom „bezstronności” tego kawałka ulicy w Warszawie.

Za jakiś czas widzę jak Polacy biją Polaków za to, że są bardziej „polscy” albo „europejscy” niż ci drudzy. Agresja werbalna tam na ulicy, w mediach, nasi bliscy kłócą się z nami, ze swoimi rodzinami, ze współpracownikami, młodzi ludzie plują na ulicy w twarz starszym, w dodatku kobietom! Jedni drugich wyzywają od najgorszych, ktoś komuś daje po gębie, prezydent naszej stolicy zgadza się na nocną manifestację, która odbywa się jako „radosny happening”, który jest znowu według naszego premiera przykładem godnym naśladowania w „podejściu do wiary z humorem” itd… A nasze media wszystko to chętnie filmują, komentują i rozpatrują. Politycy mówią, że to nie jest polityczne, dziennikarze zapomnieli o tym, że jeszcze niedawno, jak przyznawali, bywali nieobiektywni, jedni księża milczą jakby nigdy nic, ale się choć modlą, inni nawołują do krucjaty.

A Państwo się pytacie dlaczego mamy takie kłopoty w miłości? Dlaczego w małżeństwach dziś tak często są kłótnie, rodzice nie szanują dzieci, dzieci gardzą „starymi”?

A czy my mamy inne wyjście? Jakąkolwiek stację tv lub radio włączyłem ostatnio, słyszałem, że mam nienawidzić moherowych beretów lub lewicowych pederastów. Generalnie mam nienawidzić i mam się opowiedzieć po którejś stronie. Tak wygląda dziś miłość ojczyzny: mam nienawidzić tych „gorszych Polaków”.

Jako teoretyka mediów i psychologa agresji, to zjawisko właśnie niepokoi mnie najbardziej. Dziennikarze, a przez to media, są stronniczy wobec opcji politycznych i światopoglądów. Ale dziś zaczynają być stronniczy wobec nas, obywateli, czyli swoich odbiorców. Każą jednym z nas co najmniej nie lubić drugich, mówią kto jest lepszy, kto gorszy. A przy okazji każą wierzyć w świńską grypę i UFO. Tak wygląda dziś patriotyzm. Dziś nie kocha się Ojczyzny i rodaków, szanując ich i własną wolność. Dziś patriotyzm to głosowanie na „Odpowiednią Partię”.

W ramach zdrowego podejścia z humorem do spraw konfliktowych i trudnych, żart graficzny (nie wiem czyjego autorstwa).

czarne skrzynki